7 książek, które kojarzą mi się z... wakacjami

Wreszcie nadeszły upragnione wakacje... A trzeba przyznać, że stawiały złośliwie małe kroczki, powolne, ociężałe, niechętne. Zaopatrzone w broń ciężkiego kalibru, czyli egzaminy sztuk siedem, celowały na oślep, wpuszczały w bagno stosu notatek, żeby dobić mnie zaliczeniem ze szwedzkiego, który nie ma nic wspólnego z kierunkiem moich studiów, a robi mi najwięcej brzydkich rzeczy. (Owszem, z mojej winy, ale ciężko uczy się języka, który mi się zwyczajnie nie podoba i nie mam dla niego serca.) Oczywiście nie obeszło się bez chwil zwątpienia, euforii i absurdów. Największa perełka moich notatek (tak, to szwedzki...):
Każda sesja przebiega mi pod znakiem czegoś innego. Poprzedniej towarzyszył duży zapał oraz uzależnienie od herbaty z sokiem malinowym i pomarańczowej świeczki. Tym razem spadła na mnie niemoc, ogólna niechęć, stres i jeszcze więcej herbaty (a oprócz tego wyczekiwanie ostatniego dnia sesji, wykreślanie w kalendarzu każdego odbębnionego egzaminu, codzienna porcja ćwiczeń na poprawę kondycji i modły do rabatu od Matrasu, który obiecałam sobie wykorzystać dopiero po tych mękach). Na szczęście kryzys zażegnany i niniejszym oświadczam:  
WITAJCIE WAKACJE!
Żeby nastrój mógł być całkowicie wakacyjny, prezentuję Wam siedem książek, które przywodzą mi na myśl właśnie ten cudowny czas. Startuję z pozycjami, które towarzyszyły mi w podstawówce i stopniowo przechodzę do nowszych zainteresowań i skojarzeń:
#7 Lene Kaaberbøl: Nieziemska muzyka
Oczywiście nie chodzi tu o tę jedną książkę - chodzi o W.I.T.C.H. w każdym możliwym wydaniu, ponieważ jako dziewczynka uwielbiałam tę serię. Z jakiegoś powodu akurat te książki i komiksy kojarzą mi się z deszczowym latem i chmurami za oknem - ale nie dajcie się zwieść, wspomnienia literackie są pozytywne!
W tym rankingu padło na "Nieziemską muzykę", ponieważ to książka o Irmie, a Irma była moją ulubiona bohaterką, do niej byłam najbardziej podobna, wcielałam się w jej postać w zabawie z koleżankami... Wiecie o co chodzi! ;-)




#6 Georgia Byng: Niezwykła księga hipnotyzmu Molly Moon
Do dziś bardzo pozytywnie wspominam tę książkę (i jej kolejne części!). Już same efekty wizualne są niesamowite - ślimaczki, które widzicie w tle okładki, błyszczą i optycznie wirują, coś pięknego! Kolejne części mają podobne zdobienia, ale te są chyba najprzyjemniejsze dla oka.
Coby jednak nie dać się zwieść samej okładce, zapewniam, że zawartość równie mi się podobała. Oczywiście jest to książka dla młodzieży, a nawet dla dzieci, jednak gdy czytałam ją te kilka ładnych lat temu, szybko znalazła miejsce w moim sercu. Jest to historia osieroconej dziewczynki o imieniu Molly, która odkrywa, że ma niezwykłe talenty - a przy tym trafia także na informację o jej biologicznych rodzicach.
Do dziś pamiętam, jak przeczytałam tę powieść z zapartym tchem i pożyczyłam przyjaciółce. Jak o tym myślę, od razu mam przed oczami jej ogród, słońce, wygodny leżak, a na nim leżakujący egzemplarz "Molly Moon" :)

#5 Ann Brashares: Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów
Kultowa swego czasu saga, wypatrzyłam ją razu pewnego w bibliotece i pochłaniałam wszystkie tomy, jeden za drugim. Pamiętam, że drugiej części w bibliotece nie dało się zdobyć, więc ją sobie kupiłam - do dziś stoi na półce. Historia opowiada o czterech dziewczynach, które znajdują w second-handzie parę dżinsów, która na wszystkich przyjaciółkach leży świetnie, mimo że różnią się wzrostem i figurami. W czasie wakacji dziewczyny przekazują sobie pocztą paczkę z "magicznymi" spodniami, które przynoszą każdej z nich niezapomniane wspomnienia. Choć oczywiście wątek ze spodniami jest naciągany i dość typowy dla literatury dla nastolatek, w gruncie rzeczy jest to bardzo dobra opowieść o życiu, wadze przyjaźni i wspomnień. Jeszcze w liceum oglądałam z koleżanką film na podstawie tej powieści i bardzo mi się podobał. 

#4 Cornelia Funke, Atramentowe serce
Pierwsza część Atramentowej Trylogii jest dla mnie książką szczególną, ponieważ pojechała ze mną na pierwszy wyjazd do mojej ukochanej Chorwacji. Choć wtedy nie udało mi się jej skończyć, po czasie zrobiłam nowe podejście i pamiętam, że początek, który czytałam po raz drugi, przypominał mi wyjazd. To było moje bodaj pierwsze odkrycie, że książki mogą być nośnikami wspomnień :)
A historia sama w sobie zapewne jest Wam znana, jeśli nie książki to z filmu - jest to opowieść o dziewczynce, której ojciec ma magiczny głos, za pomocą którego potrafi "wyczytywać" postaci z książek do realnego świata. Natomiast matka dziewczynki... Została wciągnięta do świata powieści na miejsce wędrujących bohaterów. Czy uda się ją uratować?

#3 Ewa Nowak, Michał Jakiśtam
Był szary, deszczowy dzień gdzieś w środku wakacji, kiedy wybrałam się z rodzicami do Empiku - wtedy właśnie kupiłam między innymi "Michała Jakiegośtam". Jest to pierwsza powieść Ewy Nowak, którą kupiłam i popadłam w absolutne uwielbienie, które poskutkowało przeczytaniem wszystkich książek z tej serii, a nawet zakupieniem kilku. Do dziś uważam, że jest to bodaj najlepsza literatura młodzieżowa, jaką przyszło mi czytać - dziś też nie powstydziłabym się otwarcia jej i ponownej lektury. Pamiętam, że najbardziej ceniłam u pani Ewy ciepło, które emanuje z każdej strony tekstu, z narracji, dialogów, całego świata przedstawionego. Zresztą wspominałam już Wam o tym przy okazji pisania o "Ogonie Kici" - ta świetna cecha jest w każdej z tych powieści, coś niebywałego!

#2 Guillaume Musso, Papierowa dziewczyna
Oto mój zeszłoroczny nabytek, który odkryłam nigdzie indziej, jak w Saturnie na dziale z literaturą. Lubię ten sklep (skądinąd działający w zgoła innej branży... ;)) za duży wybór książek, które zazwyczaj są sensownymi pozycjami, a kosztują grosze. I tak właśnie w mojej kolekcji znalazła się "Papierowa dziewczyna", która jest strzałem w dziesiątkę na wakacyjne leniuchowanie - na odstresowanie, rozluźnienie i oderwanie od poważnych myśli. Jest wesoło (z małymi wyjątkami), lekko, subtelnie, ale przy tym życiowo. Ten tytuł przywodzi mi na myśl małą plażę w pewnym chorwackim miasteczku, grzejące z całych sił słońce i delikatny chlupot fal. A poza tym cisza, spokój... Rozmarzyłam się.


#1 Przewodniki Berlitz: Chorwacja
Cóż może mi się bardziej kojarzyć z wakacjami niż wakacje? ;) Przepięknie wydany przewodnik, doskonały zarówno pod względem merytorycznym jak i estetycznym, a w dodatku o moim ukochanym kraju. Czego chcieć więcej?
Co prawda dostałam go zimą, na moje urodziny, tudzież walentynki (bodaj najlepszy prezent książkowy, dzięki Damianie!), ale stale przypomina mi o wakacyjnych wojażach i pomaga wytrwać w zimnych miesiącach dzielących mnie od letniej chwili na Bałkanach. Mogę wertować go w nieskończoność i jeśli zmieści do torby, zwiedzi z nami w tym roku Trogir :)





A Wam jakie książki kojarzą się z latem? Macie swoje typy, które lubicie wrzucić do torby plażowej, górskiego plecaka albo jako współpasażera do pociągu? ;-)
Zapraszam do dyskusji i życzę wszystkim wyśmienitych wakacji!

UWAGA! Jeśli mieszkacie w pobliżu Katowic lub macie ochotę na wycieczkę na Śląsk, koniecznie zajrzyjcie jutro (26 czerwca) do lokalu Biała Małpa. Odbędzie się tam kiermasz, na którym będzie można za symboliczną kwotę zakupić książki, a tym samym wspomóc bezdomne psiaki. Można także przynosić własne książki oraz karmę i akcesoria dla czworonogów. Więcej informacji na stronie wydarzenia na Facebooku!

4 komentarze:

  1. Mnie także kojarzy się z wakacjami powieść o Molly Moon, chociaż czytałam ją ho-ho, 5 lub 6 lat temu :) poza tym bardzo dobrze wspominam jedne z wakacji, podczas których przeczytałam trylogię husycką Sapkowskiego - pamiętam, jak byłam zmęczona o 3 nad ranem, ale nie mogłam zasnąć dopóki nie dokończyłam "Lux Perpetua"! To były czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam "Molly Moon" chyba nawet dawniej niż te 6 lat temu, ale nadal pamiętam, że odebrałam ją bardzo pozytywnie :)
      Szacun za zmierzenie się z trylogią! Dla mnie Sapkowski nadal jest obcą krainą, może pora otworzyć się na inne kierunki? Kto wie, przede mną trzy miesiące wakacji ;-)

      Usuń
  2. Uwielbiam "Stowarzyszenie wędrujących jeansów", książka mojej młodości <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie większy wpływ wywierały inne lektury, ale owszem, "Stowarzyszenie..." jest całkiem zacną serią :)

      Usuń

Drogi Czytelniku! Dziękuję Ci serdecznie, że tu zajrzałeś i że poświęciłeś mi chwilę. Proszę, zostaw po sobie ślad, ponieważ każdy komentarz jest dla mnie największą nagrodą za włożoną pracę i serce :)