Październikowe za i przeciw

Październik nie obfitował w literaturę. Nowość do recenzji dopiero wędruje, a zakupy ostatnimi czasy mnie nie porwały, co ostatecznie daje taki skromny efekt. I bardzo dobrze, bo to znak, że postanowienie działa.
No jasne, nie bez znaczenia jest, że większość czasu poświęcam uczelni i odsypianiu fascynującej edukacji... Niemniej jednak znajomi, odwiedzając mnie w domu, od progu pokoju stwierdzają, że przybyło mi książek - i uznałam to za znak, że chyba w nie obrosłam ;-)
Październik nie obfitował w literaturę z jeszcze jednego powodu - krakowskie targi książki okazały się być dla mnie kompletnie nieudaną imprezą. Nie powiem - imponująca ilość wystawców i gości, promocje, a przy tym - ilu czytelników, aż serce rośnie, że tylu ludzi interesuje literatura! Niemniej jednak w tym przypadku powód do radości staje się też powodem do utyskiwań. W sobotę, kiedy tylko dotarłam do Krakowa, stało się dla mnie jasne, że ten wyjazd to strata czasu i pieniędzy. W hali, niestety, był człowiek na człowieku - i to do tego stopnia, że miałam problem, żeby przystanąć i w spokoju przeczytać opis z tyłu okładki... Istne wariactwo, a przy tym i niejednokrotnie zachowania dość zaskakujące i nietypowe jak na ludzi obcujących z wyższą kulturą. Mówcie co chcecie, macie moje pełne przyzwolenie na skrytykowanie tego, co napisałam - ale niestety są to
f a k t y . I pewnie sprawię sobie jeszcze tę przyjemność rozliczenia się z tym, co mnie uwiera, niemniej jednak nie jest teraz ku temu pora.

Nie przedłużając, prezentuję zatrważająco długą listę nowości w mojej biblioteczce:

Borisav Stanković, Nieczysta krew - w zasadzie nie miałam wyboru w kwestii tego, czy książkę kupić, czy nie kupić. Muszę ją przeczytać, a biblioteki były bezradne. Dacie wiarę, że w przeszło 30 filiach biblioteki miejskiej, w bibliotece dwóch największych uniwersytetów na Śląsku oraz w Bibliotece Śląskiej łącznie znalazł się jeden egzemplarz i to do korzystania na miejscu? Oczywiście były jeszcze egzemplarze w oryginale, ale nie oszukujmy się, to tekst z XIX wieku ;-) W związku z czym kupiłam ją za grosze na Allegro (tam handel kwitnie, zatem egzemplarze istnieją, halo biblioteki!) i nie żałuję, bo póki co bardzo przyjemnie się ją czyta. Myślę, że dam Wam znać, co i jak, jak dobrnę do końca!

Stephen Clarke, Paryż na widelcu. Sekretne życie miasta - a oto książka, do kupna której przymierzałam się już od dawna. I zakupiłam ją wreszcie w Krakowie, tuż po tym, jak zdołowała mnie posucha czytelnicza na targach, a dobiła nieudana wizyta w Matrasie. Na szczęście z ratunkiem tuż przed odjazdem nadszedł Świat Książki, co naprawdę mnie uszczęśliwiło, bo Paryż od zawsze jest dla mnie zagadką i jak tylko wypatrzę ciekawą pozycję, muszę ją mieć. To taki numer dwa za Bałkanami ;-)

Tak w wielkim skrócie prezentował się październik. Minął dość szybko, może dlatego, że filologa zawładnęła mną bez reszty. Wiecie, historie literatur, historie języków, seminarium językoznawcze, a na deser dwa języki + lektorat ;-) Ale jest nawet przyjemnie, zatem cała naprzód w listopad i spotkamy się niebawem przy okazji kolejnej recenzji. A tymczasem zapraszam do rzucenia okiem, jak Zanim Przeczytasz prezentowało się w Krakowie:
Waszą uwagę kieruję oczywiście na wspaniałą koszulkę, którą zawdzięczam bardzo uzdolnionemu Rafałowi z Infernal Sky Arts. Choć logo wygląda dokładnie jak to, które możecie widzieć w nagłówku bloga, nie jest to żaden nadruk ani wprasowanka - Rafał zrobił wszystko odręcznie aerografem! :) 

9 komentarzy:

  1. U mnie w zasadzie poza recenzenckimi brak nowości, dopiero w listopadzie się to zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten listopad tak ma, ja już planuję szalone zakupy ;-) No i życzę wspaniałych zdobyczy! :D

      Usuń
  2. Przyznam, że koszulka jest świetna :) Sama chętnie bym sobie taką sprawiła... naturalnie z nazwą własnego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! :) Rzeczywiście koszulka jest fajna i jeśli masz ochotę na własną, z czystym sercem mogę Ci polecić kolegę, który taką magię wyprawia :D

      Usuń
  3. Też myślałam o tym, żeby na targach pojawić się w koszulce z nazwą mojego bloga, ale ostatecznie zabrakło mi czasu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to za rok! :)
      Ja nie planowałam wybrać się w takiej koszulce, bo nawet nie wiedziałam, że taką będę mieć ;-) Ale mój facet poprosił wspomnianego kolegę o przysługę - a jak już dostałam koszulkę, wprost musiałam ją założyć! :D

      Usuń
  4. Gorzki odbiór targów u Ciebie widzę... Szkoda, że w tym tłumie Cię nie odnalazłam... A lektury specyficzne, muszę przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda, że się nie spotkałyśmy. Może następnym razem się jakoś zgadamy? :)
      A odbiór rzeczywiście gorzki, zmęczyło mnie to sobotnie czytelnictwo ;-) Jeśli zaś idzie o książki, na chwilę obecną wydają się być super! :D

      Usuń
  5. Często mi się zdarza sytuacja, że muszę poszukiwać danej książki bardzo długo...

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku! Dziękuję Ci serdecznie, że tu zajrzałeś i że poświęciłeś mi chwilę. Proszę, zostaw po sobie ślad, ponieważ każdy komentarz jest dla mnie największą nagrodą za włożoną pracę i serce :)