Santa Claus is coming to town!

Ho, ho, ho! Szalonych Mikołajek, moi kochani! :)

Grudzień zaskoczył mnie swoją obecnością, a przy okazji odkrył spychane w czeluści świadomości obowiązki, z których pora najwyższa się rozliczyć. Tak też czytelniczo wypadłam tak koszmarnie, że aż wstyd mi o tym mówić... ;-) Na szczęście mam już kilka nowych tekstów w zanadrzu, więc niebawem spodziewajcie się nowości :)

Listopad upłynął mi pod znakiem przygody z leksykografią i dość intensywnych znajomości z prozą serbską, na tym etapie dość często dekadencką; przydarzyło mi się kilka randek z językiem literackim Dubrownika, a nawet dałam się porwać XX-wiecznej literaturze macedońskiej. W znakomitej większości eskapady te były porywające i całkiem przyjemne!

Jeśli zaś chodzi o zwiększanie obciążenia na moich półkach, dołożyłam cztery nowe odważniki:
W śnieżną noc (intrygująca), Zapiski nosorożca (niezła), Filmowy Paryż (ambitna), Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś (niewyjustowana). A niebawem ciut więcej w tej materii ;-)

W wolnych chwilach, kiedy nie szaleję w wirze nauki ani nie śpiewam serbskich piosenek na środku wydziałowego korytarza, pozwalam się omotać komercyjnej gorączce świątecznej. Bo święta są takie miłe, a śniegu nie było już tak dawno... :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Dziękuję Ci serdecznie, że tu zajrzałeś i że poświęciłeś mi chwilę. Proszę, zostaw po sobie ślad, ponieważ każdy komentarz jest dla mnie największą nagrodą za włożoną pracę i serce :)