Tym razem z domieszką klasyki


Dzień dobry, styczeń oczywiście już za nami, ale mnie to dość subtelnie umknęło w skutek sesji i absolutnie ciekawych, a jeszcze bardziej absorbujących notatek, z którymi nie rozstaję się od dobrych kilku dni (zmieniam tylko fronty, serbski, macedoński, historia języka i dwie literatury to spory wybór!). Niemal siłą oderwałam się od mojego dzisiejszego (ostatniego już, na szczęście) wyboru (czyt. przymusu), żeby wrzucić parę słów o styczniu. Dalej dziwi mnie idea stosików i dalej nie wiem, czemu to robię, ale kurczę, chwalenie się jest fajne!


W minionym miesiącu przybyło mi trochę klasyki + parę pozycji z literatury popularnej. Poniżej oczywiście zdjęcie, razem z książkami pozuje też piękne, lutowe już słońce i mój skandalicznie zawalony parapet (przedwczoraj uwolniłam go od jakichś 8 książek, biblioteka się doczekała :D).

Od dołu:
Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata - ani autora, ani samej powieści nikomu przedstawiać nie trzeba; weszłam w jego posiadanie w ramach brawurowej próby nadrobienia interesujących mnie zaległości z liceum (aż wstyd...).

Vladimir Nabokov, Lolita - czyli kolejny klasyk nie wymagający prezentacji - tym razem chodzi o ciekawość i sprawdzenie, czy rzeczywiście jest to skandal i czy rzeczywiście jest to skandal chwili warty.

Umberto Eco, Imię róży - w tym przypadku chciałabym zdobyć jakieś nowe skojarzenia z nazwiskiem Eco, wykraczające poza pluszowego misia-uniseksa...

Patrick Süskind, Pachnidło - kiedyś zaczęte, niestety nie skończone, tym razem już moje, a nie z poganiającej mnie biblioteki, która i tak koniec końców powieść straciła... (nie, to nie ja :D)

+ do tej części klasycznej podrzucić należy Wielkiego Gatsbiego F. Scotta Fitzgeralda, który także jest w moim posiadaniu, ale który wyruszył na wycieczkę wraz z Tatą, który podbiera mi książki!

Druga część, nadal idziemy od dołu:
Gayle Forman, Wróć, jeśli pamiętasz - druga część bestsellerowej powieści Zostań, jeśli kochasz. Pierwsza część mnie absolutnie urzekła, druga jest jeszcze lepsza. Nawet chciałam wrzucić recenzję, ale wiecie, sesja. Napiszę ją wkrótce, jak już wykopię się z notatek do ostatniego, 7 egzaminu i odetchnę :D Swoją drogą - jak to jest ze starym wydaniem? W jednej książce są dwie części? Wyszły dwa tomy? Czy tylko pierwszy tom się pojawił kiedyś, a nowy dopiero teraz? Wcześniej kompletnie nie słyszałam o tej książce (tak, to też uważam za wstyd)...

Gary Shteyngard, Supersmutna i prawdziwa historia miłosna - to taki eksperymentalny zakup, osoby pracujące nad opisem z tyłu książki wykonały świetną robotę, autor chyba mniej świetną... Przynajmniej tak sadzę po lekturze 100 stron, później podobno jest lepiej, ale na razie chyba nie chcę się przekonywać. Ale i tak bardzo lubię tę powieść za to, że mnie nie wciągnęła (!) - dzięki temu dużo łatwiej mi przyszło zabranie się do nauki... :P

I na samym szczycie, na honorowym miejscu Sarah Jio i jej Dom na plaży! Nie mam pojęcia, kim jest autorka i jak pisze, ale nie mogę się doczekać, żeby to sprawdzić :) Czemu zatem na samym szczycie? Ano nie przypadkowo, bowiem jest to moja wygrana (chyba pierwsza w życiu :D) w konkursie u Magdy z Telling them the story... - dziękuję serdecznie i bardzo miło było mi Cię poznać! :)

W tym miesiącu większość zakupionych książek udało mi się dostać po bardzo dobrych cenach. Przemilczę fakt szperania po fejsbukowej grupie, bo to wciąga za bardzo :D Natomiast kto jeszcze nie słyszał, tego z przyjemnością odsyłam do supermarketów wszelakich, zawsze tam były kosze z tanią książką, ale ostatnio przeszli samych siebie (jakieś wydawnictwo się wyprzedaje? likwiduje? co się dzieje?), kosze są wszędzie, wiecznie są pełne, a w dodatku można wygrzebać kilka perełek - o ile ma się cierpliwość i potrafi się przekopać przez morze mniej wartościowych pozycji, którymi przykrywane są te lepsze kąski :D

Jeśli chodzi o czytelnicze plany na ten rok to zapewne widzieliście już zakładkę Wyzwania 2015, jest całkiem fajnie. I z ciekawszych njusów jest jeszcze zgłoszenie Zanim Przeczytasz do konkursu na BLOG ROKU
Nie spodziewam się wielkich fajerwerków w związku z tym, aczkolwiek uważam, że może to być ciekawe doświadczenie. Jeśli zatem chcielibyście oddać głos na moją stronę, zapraszam Was tutaj - na stronę przeniesie Was także kliknięcie w baner po prawej stronie bloga, znajdujący się nad sekcją Warto przeczytać :) Za każdy głos już teraz serdecznie Wam dziękuję!

Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że w ferie zamierzam popracować trochę nad tym miejscem... A tymczasem wracam do notatek, one są bardzo samotne beze mnie! 

Do szybkiego przeczytania! :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Dziękuję Ci serdecznie, że tu zajrzałeś i że poświęciłeś mi chwilę. Proszę, zostaw po sobie ślad, ponieważ każdy komentarz jest dla mnie największą nagrodą za włożoną pracę i serce :)