Wróciła, roboty by się chwyciła!

Biograd na Moru, Chorwacja [fot. EK]
Tak, to ja. Przybywam, choć już pewnie się mojego powrotu nie spodziewaliście. A przybywam z odległej krainy wakacji, która mnie pochłonęła i wypuścić nie chciała.

Mój brak aktywności na blogu pozostawię bez komentarza z nadzieją, że wymowne milczenie najlepiej ukaże rozmiar mojej skruchy :D 

Moje czytelnicze wakacje nie były może szczególnie obfitujące w uniesienia, jednak parę przyjemnych rzeczy przeczytałam. Natomiast moje podróżnicze wakacje były niesamowite i o tym z pewnością Wam niebawem opowiem. A co z książkami? Będą, spokojnie :) Podjęłam się zrecenzowania trzech niesamowitych powieści, więc mam nadzieję niedługo przyjść do Was z nowymi tekstami. Natomiast nie będę ukrywać, że rzadziej będę się tu pojawiać - przede mną magisterka, być może praca i kilka innych przyziemnych spraw. Ale za to, idąc na fali pomysłu opowiedzenia Wam o moich wakacjach oraz wskutek inspiracji pewnym blogiem, chciałabym pisać więcej o życiu. Tak po prostu o codzienności, móc pokazać swój styl, który tutaj jest w pewien sposób ograniczany - i, mam nadzieję, zaciekawić Was tym. Ze szczegółami przyjdę, gdy tylko czas pozwoli, a tymczasem życzę Wam miłego wieczoru i uciekam do codzienności pod postacią prasowania koszuli ;-) Trzymajcie się ciepło!

[Edit 17.10.2015r.]: No i wreszcie przyszła pora na szczegóły z akapitu wyżej, czyli... nowy blog :) Jeśli chcecie zobaczyć mnie w wydaniu nieksiążkowym, koniecznie zajrzyjcie tutaj:
normalność jest niedefiniowalna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku! Dziękuję Ci serdecznie, że tu zajrzałeś i że poświęciłeś mi chwilę. Proszę, zostaw po sobie ślad, ponieważ każdy komentarz jest dla mnie największą nagrodą za włożoną pracę i serce :)