Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura i obyczajowość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura i obyczajowość. Pokaż wszystkie posty

Łukasz Orbitowski: Zapiski Nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki

Żywe trupy. 3. Upadek Gubernatora cz.2 [Robert Kirkman, Jay Bonansinga]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Afryka. Kontynent odległy, nieznany, po dziś dzień owiany nutą tajemnicy. Nieuchwytny dla pisarskiego pióra, wydaje się wymykać nam z rąk przy każdej próbie odmalowania go słowami. Czy Łukaszowi Orbitowskiemu, autorowi Zapisków Nosorożca, udało się choć trochę wyostrzyć obraz Afryki?

I tak, i nie. Orbitowski celowo zaprowadził taki oto zabieg stylistyczny, że podróżniczą relację zamienił na gawędę. Suche fakty i wystylizowane anegdoty zastąpił szczerym, osobistym dziennikiem podróży, z pozoru skupiającym się na przebiegu kolejnych dni. Z pozoru, ponieważ pod płaszczykiem opisu podróży i atrakcji wszelakich, autor zgrabnie przemyca swoje odczucia i, co ciekawsze, miejscowe legendy. To wszystko zostało okraszone lekkim sfabularyzowaniem relacji, w wyniku czego czytelnik otrzymał niebanalną publikację z pogranicza całkowicie różnych gatunków literackich.

W przypadku tego typu literatury ciężko jest oceniać fabułę – przede wszystkim dlatego, że jest to swoista próba zebrania myśli po absolutnie prawdziwej i niejednokrotnie emocjonującej podróży. Ale w przypadku Zapisków Nosorożca jest coś jeszcze – autor, już na wstępie porzucając ton podróżnika wykładającego obce czytelnikowi rzeczy, staje się gawędziarzem, zapraszając czytelnika do rozmowy. Wiąże się z tym duża odpowiedzialność, ponieważ w takiej sytuacji już nie tylko twórczość literacka wystawiana jest na ocenę, ale też sposób bycia, naturalny sposób opowiadania i w pewnym stopniu osobowość autora zaangażowana w tę historię. Przedzierając się przez kolejne rozdziały, często odnosi się wrażenie, że autor jest tuż obok – i przywodzi to raczej na myśl pogawędkę z kumplem, aniżeli wykład czy skrupulatnie dopracowywaną opowieść, jak to często bywa. Niemniej jednak nie staram się przez to powiedzieć, że wykryłam jakieś rażące braki czy poczułam niedosyt – raczej mam ochotę przyklasnąć i zaproponować więcej książek pisanych w takiej konwencji.

Michelle Cohen Corasanti: Drzewo migdałowe

Drzewo migdałowe [Michelle Cohen Corasanti]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Masowe przesiedlenia, akty przemocy i posyłanie na pewną śmierć cywili to codzienność w dwudziestowiecznej Palestynie. Agresję Izraela, rozprzestrzeniającą się na ziemiach palestyńskich, obserwuje chłopiec – Ahmad, któremu szybko przyjdzie poznać gorycz wojny i zgubną siłę nienawiści, ale też wagę szacunku i miłości ponad podziałami. Jego historia opowiedziana w Drzewie migdałowym to barwny obraz zachodniej Azji oraz fascynująca panorama historii Palestyny bez tabu.

Ahmad Hamid szybko przekonuje się, że życie nie jest zabawą – zaledwie w wieku kilkunastu lat jest zmuszony oglądać śmierć maleńkiej siostrzyczki, żyć ze świadomością, że jego ojciec został aresztowany z jego powodu, a wreszcie – pomóc przetrwać wielodzietnej rodzinie, którą eksmitowano. Kiedy zabrano ojca, a tym samym odcięto jego bliskich od funduszy i dachu nad głową, Ahmad staje się głową rodziny. Mimo że jest to o wiele za wcześnie dla chłopca w jego wieku, rzuca szkołę, podejmuje pracę fizyczną i odkłada każdy grosz, nieprzerwanie walcząc z piętrzącymi się przeciwnościami losu. I choć jego wielka fascynacja naukami ścisłymi rozjaśnia mrok, a z czasem staje się furtką do lepszego życia, nie przeradza się ona w szybki happy end.